Nie bij się - kliknij :)
Trójka nastolatków szła ulicami miasta. Ludzie oglądali się za śmiejącymi się młodocianymi uciekinierami. Blondyn, czarnowłosa i białogłowy - idealne połączenie. Każdy z nich był inny. Każdy niósł za sobą swoją historię, do której wstęp miał tylko on, na wyłączność. Zaiste, życie nasze jest jak pióro. Pod wpływem czynników zewnętrznych unosi się w górę, jeżeli zaś będzie ich brak - opadamy. Potrzebujemy czasami czegoś z zewnątrz, żeby tak ruszyć do przodu, do góry, w bok. Gdziekolwiek.
- To jak już tam dojdziemy, to co będziemy robić? - zapytał Sebastian.
- Będziemy pływać.
- Jesteś pewna?
- Jak na wrzesień jest na serio ciepło, więc dlaczego nie? - Wiktoria uśmiechnęła się do niego i czując zmieniającą się nawierzchnię pod podeszwami, zdjęła trampki razem ze skarpetkami. Schowała je do plecaka, zarzuciła go na oba ramiona. Zerwała się do biegu. Ledwo dotykała stopami piachu. Wbiegła na otwartą plażę, zatrzymała się. Ogarnęła wzrokiem morze. Rzuciła plecak na piasek. Słońce świeciło jej w twarz. Szybkim krokiem przeszła kilka metrów i stąpając stopami już po mokrym piasku czekała na nadchodzącą falę.
- Ona jest popierdzielona.
- Nie, to się nazywa desperacja. A to, co my robimy w tym momencie, jest nazwane mianem "przyzwalacza". Kojarzysz? - Piotrek z zamkniętymi oczyma, leżąc odpowiadał koledze.
- Powinienem?
- W zasadzie to nie. Widzisz... Osoba, która się pogrąża jest tak jakby wspierana przez bliskie jej osoby, ponieważ ją kochają i chcą dla niej jak najlepiej. Mnie chodzi o to, że Wika jest naszą przyjaciółką, więc nie dbamy o to, czy jest na lekcjach, czy jej nie ma. W dodatku wychodzimy razem z nią. Staliśmy się wyższego poziomu przyzwalaczami. Ona ma depresję - chłopak podniósł się do pozycji siedzącej - boję się o nią.
- Wódka. Wódka jest dobra. Wódka nie ma zapachu... - Sebastian pochylił głowę, po czym spojrzał na kolegę - Serio myślałeś, że tego nie widać? Wika nie umie udawać. Jest zbyt szczera.
- Tak więc musimy coś zrobić.
- Tak, utopmy ją - Sebastian pobiegł w stronę siedzącej na brzegu Wiktorii.
Dziewczyna została wyrwana ze stanu zaglądania do swojego umysłu przez chłopaka o białych włosach. Szarpnął ją za rękę i zaciągnął w najbliższą falę. Chwycił ją w talii i rzucił w morze. Wiktoria cała przemoczona spojrzała z rozbawieniem na tego idiotę, który teraz siedział na brzegu. "Pożałuje tego" przebiegło jej przez myśl, ale po chwili stwierdziła, że to byłoby dość dziecinne zachowanie. Wiele rzeczy się spala, zanim wyciągnie się do nich ręce. Ona nie chciała ryzykować. Po prostu wyszła z wody, usiadła obok niego, uderzyła go pięścią w ramię, przeczesała mu włosy, wstała i odeszła w stronę Piotrka.
- Cześć Piotrusiu Panie. Jak leci? - odezwała się i legła obok niego, twarzą do piasku. Piotrek usiadł.
- Wikusiu?
- Oh... Moje to coś tam wrodzone mi mówi, że mam kłopoty - podniosła się mokra i bardzo opiaszczona. Do twarzy miała przylepione małe drobinki piasku. Wyglądała jak piaskowy potwór, tylko że taki z bardzo uroczym uśmiechem - Więc słucham, co zrobiłam?
- Masz jakiś problem?
- Nie - dziewczyna podniosła dłonie w geście kapitulacji - wiesz, że tak czy siak dowiedziałbyś się o tym pierwszy. Serio, Piotrek, daj spokój! Lepiej zajmij się odzyskiwaniem Aśki - zaczęła otrzepywać się z piasku.
- Wiesz, miałem pierwszą próbę. Była czwarta rano, a czas dziwnie leciał. Było mi niedobrze i słyszałem w głowie głosy. Miałem rozczochrane włosy, taki burdel w głowie, jak w damskiej torebce.
- Eej, Piotrek - przysunęła się do niego - Ale dlaczego? Piotrek... Ej, odezwij się do mnie - ze łzami w oczach potrząsnęła nim - Nie będę twoim przyzwalaczem, obiecuję, Piotrek! Tylko się odezwij. - wzięła jego twarz w dłonie - Ej, nie jest źle, prędzej, powiesz mi co się stało, prawda? - pociągnęła nosem. Zajrzała w jego oczy. Nie płakał. Nie okazywał żadnych uczuć, choć zdawałoby się, że widać tam rozbawienie - Piotrek, tu chodzi o moje problemy, prawda? Ja za bardzo cię nimi obciążam, prawda? Ja przestanę, tylko Piotrek, nie rób tego. Dobrze?
Chłopak spojrzał na nią z nieukrywanym zdziwieniem.
- Każdy z nas ma mechanicznie struty umysł, Wika, twoje problemy mi nie przeszkadzają. Bawię się w psychiatrę przy tobie i wiesz, mnie to pomaga. Tak jak i ta próba.
- Chłopie, przecież jeszcze nawet nie ukończyłeś gimnazjum! Proszę cię. Przecież chyba masz tyle oleju w tym zakutym łbie, żeby wiedzieć, że to uzależnia!
- Czy my nadal mówimy o tym samym? - uśmiechnął się do niej - Bo wiesz, wiele gier komputerowych źle wpływa na umysł ludzi, zwłaszcza o czwartej rano.
- Piotrek, ty pizdo! Ja się o ciebie martwię, a ty się zgrywasz. Ty cholero jasna! - wstała i zaczęła go kopać. Trafiała w każde żebro, ale waliła z umiarkowaną siłą. Chłopak zwinął się do pozycji embrionalnej, po czym wstał i pobiegł, mimo oporów piasku, do Sebastiana.
Podbiegł do niego, klepnął go dwa razy w plecy. Tamten odwrócił się szybko, wstał i zdążył złapać dziewczynę za nogę.
- Dobra, okey, daruję sobie - uśmiechnęła się do nich, leżąc na piachu, uprzednio tracąc równowagę przez Sebastiana.
- Dziękujemy. Będziesz się uśmiechać? - zapytali.
- Będę.
- Przestaniesz myśleć o tamtej kobiecie?
- Nosz CARPE DIEM! Od dzisiaj carpe diem, obiecuję.
- Nie będziesz płakać i smarkać na moją koszulkę? Serio, dzisiaj posmarkała moją koszulkę - Sebastian zwrócił się do Piotrka.
We trójkę usiedli na brzegu, a fale co chwilę witały ich przyjemną wodą. Patrzyli na horyzont. Na rozciągający się w każdym kierunku horyzont. Na tą linię, która była dla nich granicą, której nastolatkowie nie mogą przekroczyć.
- Mam dość. Ja nie chcę siedzieć tu - w tym mieście, w którym nie mam nic do roboty - wiatr suszył jej włosy.
- Przecież nie jesteś tutaj uwiązana na wieczność - odezwał się Piotrek.
- Ale ja czuję tak, jakbym była. Boks nie daje mi tego, co chciałabym robić. Spójrzcie tam - palcem wskazała jakiś odległy punkt na niebie, w miejscu gdzie łączy się z wodą - tam jest inny świat. I wiecie czego potrzeba do odwiedzenia go? Chęci.
Chłopcy popatrzeli na nią, po czym objęli ją ramionami.
- Wiecie co... - spojrzała na nich obu - Zostańmy piratami.
![]() |
| "...palcem wskazała jakiś odległy punkt na niebie, w miejscu gdzie łączy się z wodą" |
Dziękuję :'))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz